piątek, 3 kwietnia 2015

Chapter 7

POV Demi (Tod)

Czas w wannie, jak i reszta wczorajszego wieczoru szybko mi minęły.  Właśnie obudził mnie irytujący dźwięk mojego budzika. Nie chętnie zwlekłam się z łóżka i poszłam do garderoby. Ubrałam się w czarna koszulkę na ramiączkach z motywem czaszki i czarne poszarpane jeansy. Do tego ubrałam czarne vansy i czarną skórzaną kurtkę. Na końcu na rękę nasunęłam bransoletkę, zabrałam torebkę do której wpakowałam potrzebne na dziś książki i zeszłam na dół. Z rodziną się nawet nie przywitałam, bo nie mam takiej potrzeby, a wątpię, żeby im się teraz odmieniło i nagle zachciało kontaktu ze mną. Zeszłam do garażu i zabrałam jedno z wielu aut. Mianowicie zabrałam srebrne Porshe Boxster. Bardzo lubię jeździć tym autem. Gdy do niego wsiadłam zauważyłam karteczkę przyczepioną do kierownicy, której treść brzmiała: "Demi, auto jest zepsute. Weź coś innego. -T". Fajnie, po prostu genialnie! Własny ojciec zamiast mi powiedzieć wprost zostawia mi karteczkę na kierownicy. Wkurzyłam się i podeszłam do mojego motocyklu. Torbę włożyłam pod siedzenie, a sama wsiadłam na motocykl i jechałam do budynku, który w większości kojarzy się z nudą i wrednymi nauczycielami. Tak jest też w moim przypadku. Nie przepadam za uczeniem się na testy i tym podobne. Widząc pustą jezdnię wykonałam jeden z moich ulubionych trików. Wykonałam No Hander, czyli jazdę bez trzymanki na tylnym kole, później przeszłam na Wheelie łapiąc kierownicę, ale nie opuszczając przedniego koła. W końcu odpuściłam sobie triki i dodając gazu szybko znalazłam się pod szkołą, gdzie czekały na mnie dziewczyny. Pers (Chris) miała na sobie szarą bluzkę z krótkim rękawem i czarne krótkie spodenki. Całość dopełniła czarnymi, lakierkowymi glanami. Zauważyłam, że w ręce trzyma czarną kurtkę ze skóry. Selena natomiast ubrała białą bluzę z czarnymi paskami na ramionach i czarne getry, które rówież miały paki tylko, że na kolanach. Cały zestaw zaakcentowała szaro-różowymi adidasami. Natomiast Lirio ubrała zamszową kurtkę, czarny top i czarną spódniczkę. Na nogach miała czarne conversy. Chris była autem, a Selena i Lily podobnie jak ja przyjechały na motocyklach. Pod szkołą było zdecydowanie więcej uczni niż, wczoraj co prawdopodobnie było spowodowane tym, że tak na prawdę od dziś zaczynają się normalne lekcje. Podjechałam do dziewczyn i zaparkowałam koło nich. Po zejściu z motocyklu przywitałam się z dziewczynami buziakiem w policzek. Rozmowę zaczęła Pers:
-Znów patrzą na nas tak jak wczoraj- w jej głosie można było wyczuć satysfakcję.
-To dobrze, niech wiedzą, że z nami się nie zaczyna- dodała uśmiechnięta Lirio.
-Nie no chyba gorzej być nie może - Selena wyrzuciła ręce w górę wyraźnie zezłoszczona - ten palant chodzi z nami do szkoły i do tego ma przygłupich przyjaciół! - odwróciłam się na pięcie i zobaczyłam tego kretyna z kawiarni w towarzystwie kumpli.  

C. D. N...

Mam nadzieję, ze się podoba. Bardzo się staram nad zmianami ;) To taki prezent na Wielkanoc ;) :*

4 komentarze:

Mój jednorożec nazywa się Horan pisze...

No! Miód malinka, ale strasznie dużo tego czarnego tutaj XD

Sysia;33 pisze...

Faktycznie nie widziałam potrzeby poprawy tego rozdziału. Jest dość dobry, tylko kilka błędów językowych i stylistycznych. Zdarzają sie też ortograficzne i zastanawia mnie fakt- czy nie podreślają Ci sie błędy kiedy piszesz nowy post?
Idzie Ci coraz lepiej, ale sprawdzaj rozdziały kilka razy. Nie zaszkodzi tym bardziej, że są one krótkie. Życzę powodzenia w dalszej pracy ;)

Julia Skupień pisze...

Bardzo dziękuję!

Julia Skupień pisze...

Dziękuję ;)