środa, 25 lutego 2015

Chapter 3

Ważna notka pod rozdziałem!


POV Selena (Kitty)


Chyba biedak nie wie w co się wpakował zadzierając z naszą paczką. Zdenerwował szczególnie mnie i Tod która stała przed nim mordując go wzrokiem. Z jej rąk na pewno nie wyjdzie bez szwanku. Przypatrzyłam mu się i doszłam do wniosku że tatuaże sprawiają, że wygląda nieco mrocznie i tajemniczo. Jednak na nas nie robiło to najmniejszego wrażenia. Najbardziej kruchą z naszej czwórki była Lily. Chociaż i ona miała na swoim sumieniu kilku frajerów którzy zaszli nam za skórę. Ale w tym przypadku, widząc jej kpiące spojrzenie byłam pewna, że ten typek nie wywarł na niej żadnego wrażenia. 
- Nie boisz się mnie?- usłyszałam ponownie głos blondaska nie mogąc uwierzyć, że zadał tak durne pytanie. Wyczułam jednak w jego głosie zdziwienie. Tod nadal mierząc go wzrokiem zaśmiała się kpiąco.
- Niby czego się mam bać?  Tego, że masz kilka tatuaży? Ja też je mam i ty jakoś odważyłeś się do mnie podejść.- rzuciła i zdając sobie sprawę z tego co powiedziała wszystkie wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem. 
- Tod, ten chłopak dalej jest w śpiączce po tym jak go dopadłaś...- zaczęłam. 
- ...a dziś złamałaś jakiemuś idiocie nos bo usiadł na twoim motocyklu.- dodała Liro. 
- Dajcie już spokój! Obaj zasłużyli a z tym w śpiączce to mi pomogłyście.- widać było, że Tod traci powoli cierpliwość. 
- Chwila, chwila... nie interesują mnie jacyś kolesie którzy wam podpadli tylko to, żebyście się zamknęły!- warknął chłopak. A już myślałam, że zapomniał po co tu przyszedł.
- Zluzuj portki blondasku. A jeśli nadal ci coś nie pasuje to wypad!- Demi broni swojego zdania. Ona nie da się łatwo. I dobrze!
- Ale z was kretynki. Nie macie pojęcia z kim zadarłyście.- rzucił, a Tod kpiąco prychnęła.
- Wręcz przeciwnie. To ty nie masz pojęcia z kim zacząłeś.- zaśmiała się Pers.
- Jeszcze zobaczymy suki.- powiedział na odchodne i odszedł. Demi zwróciła się w naszym kierunku omal nie zwijając się ze śmiechu. 
- Co to właściwie było?- rzekła kiedy już odrobinę się  uspokoiłyśmy.
- Nie wiem. Ale mam go gdzieś. Chodźmy na sklepy!- krzyknęłam nie zwracając uwagi na dziwne spojrzenia dziadka siedzącego stolik dalej. Dziewczyny przytaknęły i już po chwili cała nasza czwórka przemierzała aleje sklepów. Trzeba kupić jakieś zestawy na jutrzejszy dzień. Zawsze z początku ubieramy się nieco mroczno z dominacją czerni żeby ludzie zbytnio nie podskakiwali. Cóż. Przeważnie nam się to udaje. 




C. D. N...



Hejka! Szukam kogoś, kto chciałby ze mną prowadzić tego bloga.  Chętni niech piszą na e-maila: julia32@onet.eu

2 komentarze:

Ewelina Knoblauch pisze...

Mało się działo ale bardzo podana mi się sposób w jaki piszesz. Życzę weny i osoby do pomocy

Julia Skupień pisze...

dziękuję ;)