piątek, 7 sierpnia 2015

Chapter 14

Ważna notka pod rozdziałem!




POV Demi (Tod)




Parkuję na szkolnym parkingu i zauważam ciekawskie spojrzenia uczniów i zastanawiam się czym są one wywołane. Po chwili uświadamiam sobie, że jest to spowodowane tym, że moja siostra należąca do grupy zwanej "elitą" wysiada z auta postrachu szkoły. W końcu się odzywam:
-Przepraszam. Mogłam pomyśleć i wysadzić cię trochę dalej - mówię.
-Nic nie szkodzi, w końcu jesteś moją siostrą - uśmiecha się do mnie pokrzepiająco, a ja zastanawiam się czemu wcześniej nie porozmawiałam z siostrą - Ja lecę, pa. Sama wrócę do domu.
Rozglądam się za moimi przyjaciółkami i w końcu je zauważam. Patrzą na mnie wyczekująco. W końcu postanawiam do nich podejść i się zmierzyć z tym co się wczoraj wydarzyło.
-Hejka - przywitałam się z nimi
-Hejka - pierwsza głos zabrała Perri, a później Kitty i Lily
-Hej
-Siemka
-Spodziewacie się pewnie wyjaśnień - powiedziałam, a ich spojrzenia złagodniały.
-Dobrze wiesz, że nie będziemy naciskać - zapewniła mnie Lily.
-Joe wrócił - powiedziałam szybko i na jednym wdechu. Dziewczyny spojrzały na mnie w szoku. W końcu wszystkie się odezwały:
-Gdzie?
-Spotyka się z moją siostrą... - spotkałam się z otwartymi ustami dziewczyn.






-CO?! - wykrzyczały, a połowa uczniów patrzyła na nas z zainteresowaniem przez co posłałam im groźne spojrzenie.Od razu każdy zaczął udawać, że ma coś ważniejszego mimo iż wiem, że i tak podsłuchiwali.
-Mieliśmy mały wyścig, a później on powiedział, że moja siostra jest dla niego nikim, więc się wkurzyłam i tak oto wylądowałam w klubie. - To mniej więcej w streszczeniu cała historia - Ach i powiedział jeszcze, że mnie dalej kocha.
-Żartujesz? Chyba do niego nie wrócisz... - powiedziała z obawą w głosie Lily.
-Głupia jeszcze nie jestem - uśmiechnęłam się na co dziewczyny odetchnęły z ulgą. Nagle Pers podniosła na mnie swój wzrok:
-Ale to nie wyjaśnia dlaczego przyjechałaś z Dallas do szkoły. - Dziewczyny też teraz spojrzały na mnie z zainteresowaniem.
-Można powiedzieć, że Joe nas pogodził. Uświadomiłam jej, że jest gnidą, z którą musi zerwać.
-Mądra dziewczynka. Tak szybko dorasta.  - Pers udawał, że uroniła łzę, a my wybuchłyśmy śmiechem.
-Dobra wio na lekcje - pogoniła nas Lily...
Moją pierwszą lekcją była matematyka z panią Blake Lively. Na moje nieszczęście okazało się, że na tą lekcję nie chodzę z żadną z dziewczyn. W klasie okazało się, że  te zajęcia mam z Naillem, Zaynem i jego kumplem, który był brunetem z przydługimi włosami.  Na szczęście nie zwracali na mnie uwagi, bo byli zajęci podrywaniem nauczycielki..
Tak było do czasu, aż nauczycielka zaczęła wyczytywać nazwiska. Niestety gdy była na moim klasa odwróciła się upewniając się czy siedzę w ławce. Horan przyglądał mi się dłużej niż to dopuszczalne.  Ten brunet to Louis, czyli znam prawie całą paczkę blondyna. Któraś z dziewczyn na pewno chodzi z tym ostatnim na zajęcia, więc szybko się dowiem. Pewnie zastanawiasz się po co mi ich nazwiska. Otóż chcę wiedzieć z kim mam do czynienia...




C. D. N..


Uwaga! Odnowiłam starego bloga! Historia całkiem inna! Jest już prolog! Are you ready?
 Jak wrażenia? Spokojnie jeszcze was zaskoczę ;) Dojdzie ktoś specjalny niebawem.

1 komentarz:

Ola Reś pisze...

:) :P Super rozdział! Cały czas czekam na kolejne :*