czwartek, 7 maja 2015

Chapter 10

POV Demi (Tod)



Blondyn odwrócił się przodem do mnie i zrobił niezadowoloną minę. Moja musiała wyglądać podobnie, bo nie cieszyłam się specjalnie na jego widok.

O dziwo nie docinał mi tylko się przedstawił:
-Hej. Chyba jeszcze nie znasz imienia najprzystojniejszego chłopaka w tej szkole... - no i czar prysł - mam na imię Niall. Niall Horan. Ty zapewne jesteś Demi, czyli Tod. Jak wolisz, żeby ci mówić? - i wszystko jasne. Wie kim jestem i się cyka. Hmm.. Niall ładne imię. Chwila.. wróć, żadne ładne tylko idiotyczne!
-To wyjaśnia czemu jesteś miły. Mów jak chcesz. Możesz Demi, a możesz Tod. Mi jest wszystko jedno, a teraz odwróć się, bo chcę się skupić na lekcji. - Oznajmiłam i miałam nadieję, że chłopak odpuści.
-Chyba na nauczycielu. - Dogryzł mi ten samolub.
-Nie twój pieprzony interes. - Odpowiedziałam i zwróciłam się w kierunku nauczyciela.
-Witam wszystkich! Nazywam się Tyson Ballou i będę was uczył historii. - Oznajmił pisząc swoje imię i nazwisko na tablicy. - Teraz sprawdzę listę obecności. Podnoście ręce. - zaczął wymieniać listę uczni. Dowiedziałam się, że ten w loczkach to Harry Styles. Gdy przyszła moja kolej podniosłam rękę. Nauczyciel chwilę mi się przyjrzał, uśmiechnął się pod nosem i dokończył wcześniejszą czynność. Następnie zaczął tłumaczyć zasady BHP. Większość uczni włącznie ze mną nie uważała. Ja wyciągnęłam swojego Iphona i zaczęłam pisać sms-y z dziewczynami i Austinem.  Dziewczyny, a konkretnie Kitty i Pers sądzą, że podobam się nauczycielowi. Ja im odpisałam, że są idiotkami na co te odwróciły się do mnie i pokazały mi środkowy palec na co Horan się odwrócił w moim kierunku:
-Milutkie te twoje przyjaciółeczki - miał rację, są suuper miłe (wczujcie ten sarkazm).
 -Co racja to racja, ale i tak nie wymieniłabym ich na cokolwiek innego. - Odgryzłam mu się.
-Nie wiesz może kiedy są jakieś wyścigi? - Zdziwił mnie tym pytaniem i to bardzo. Nigdy go lub któregoś z jego kumpli nie widziałam na torze.
-Nie mam pojęcia, a czemu pytasz? - Zapytałam.
-Tak z ciekawości. Chciałbym zobaczyć jak jeździsz. - Oj chłopie, zdziwił byś się co potrafię.
-Przykro mi ale na prawdę nie wiem ale, o które wyścigi ci dokładnie chodzi? - Zapytałam, bo są dwa rodzaje dwa kółka, czyli motocykle i cztery kółka, czyli auta. 
-Chodzi mi o te, w których ty jeździsz.
-Nie wiem, kiedy są na dwukołowce. - chłopak wytrzeszczył oczy i zapytał:
-To ty potrafisz jeździć na motocyklu? - Zapytał. Najwyraźniej nie jest 'wtajemniczony' w to czym jeżdżę.
-Jeszcze lepiej. Jestem najlepsza i nie mam sobie równych. - Oznajmiłam i postanowiłam go ignorować.
-Tsa jasne. - Tylko tyle jeszcze dosłyszałam. Chciałam jeszcze się odezwać, ale pomyślałam, że nie dam mu tej  satysfakcji. Kolejną lekcją była godzina wychowawcza. Naszym wychowawcą okazał się przystojny pan Sam Merrell, który będzie nas uczył biologii. Niestety jak się okazało w ławce za mną siedział Niall, a na szczęście przede mną siedział Austin. Zauważyłam, że jak nauczyciel wyczytywał imię Pers ta puścił mu oczko, a on się uśmiechnął pod nosem. Romans z nauczycielem Pers? Nie ładnie. Nazwiska wyczytał w przeciągu 2-3 minut, co jest rzadkością u nauczycieli, którzy poznają swoich wychowanków.   Reszta lekcji minęła równie szybko. Nauczyciele tłumaczyli nam tylko durne zasady BHP. I tak nikt z nich nie korzysta, więc po jaką cholerę je omawiają?! Przecież gdyby ktoś chciał w nich coś sprawdzić, co jest praktycznie niepotrzebne to może to sobie sprawdzić na drzwiach w klasie lub na jednej z wielu tablic korkowych, bo to zazwyczaj tam wiesza się zasady BHP.   Po skończonych zajęciach pojechałam do domu, przebrałam się i poszłam na dół, żeby coś przekąsić. Będąc na dole doznałam szoku. W moim domu był mój były i trzymał za rękę moją starszą siostrę Dallas. Co do cholery Joe robi w moim domu?! Moja mama się do niego kleiła. Aha nie mówiłam? Moja matka zdradza ojca na prawo i lewo, a jemu to wisi. To jest jeden z powodów dla, których nie przedstawiam chłopaka rodzicom. Sytuacją wyjątkową było by, gdybym tego chłopaka kochała i wiązała z nim przyszłość. A wątpię, żeby w najbliższym czasie to nastąpiło. Moja matka jest chyba najgorszą kobietą jaką znam. Nie jestem gruba, ale też nie jestem chuda jak anorektyczka. Moim zdaniem jestem idealna pod tym względem, ale moja matka wytyka mi często, że jestem za gruba. Trzy lata temu miałam nawet z tego powodu anoreksję i gdyby nie dziewczyny nie wiem co by się ze mną działo. Pierwszy zauważył mnie ojciec:
-O, Demi. Jak dobrze, że jesteś. - Wątpię, czy tak dobrze. - Poznaj nowego chłopaka twojej siostry...-zaczął, ale mu przerwałam:
-Joe. Joe Jonas. Wiem, znamy się.
-Z kąt? - Zainteresowała się moja siostra.
-Spotykaliśmy się. - Oznajmiłam i spotkałam się ze zdziwionymi spojrzeniami mojej mamy i siostry.
-To mogę wiedzieć czemu nam go nie przedstawiłaś? - Zapytała moja durna matka.
-Po co? Żebyś się do niego przedstawiała tak jak teraz? - Zapytałam sarkastycznie. Zauważyłam, że Joe z cudem powstrzymuje śmiech. Zawsze się dobrze dogadywaliśmy, ale Joe musiał wyjechać na pół roku, a ja nie jestem zwolenniczką związku na odległość. Nagle postanowiłam jeszcze o coś zapytać:
-Jak długo już chodzicie, że postanowiłaś go przedstawić starym? - Tak na prawdę to najlepsze stosunki mam z ojcem, czasami mnie olewa, ale to on najbardziej się mną interesuje.
-Nie powinno cię to obchodzić. - Odezwała się moja siostra, ale Joe się wtrącił:
-1,5 miesiąca. - Odpowiedział ciągle na mnie patrząc.
-Ty się z nim spotykasz tak krótko i przedstawiasz go rodzicom?! - Zapytałam wyraźnie zdziwiona.
-A ty niby ile z nim chodziłaś? Tydzień? Może dwa, bo wątpię, żeby długo z tobą wytrzymał. - Zdenerwowała mnie tym.
-Chcesz wiedzieć ile? - Spytałam, a ta przytaknęła, więc kontynuowałam. - Ponad siedem miesięcy. - Odpowiedziałam, a jej szczęka opadła. Miałam już tego dość, więc wyminęłam wszystkich i poszłam do kuchni po jogurt pitny. Wychodząc z pomieszczenia powiedziałam tylko:
-Idę pojeździć na motorze. Nie czekajcie na mnie.
-Oddałem twój motocykl do przeglądu, będzie jutro po południu. - Oznajmił mój tata. Wyciągnęłam z kurtki telefon i zadzwoniłam do Austina. Wszyscy patrzyli na mnie:
-Hejka Austin! Słuchaj potrzebuję motocyklu. Masz coś dla mnie? Muszę poćwiczyć.
-Hej Tod. - Chłopak powiedział to dość głośno przez co osoby stojące najbliżej mnie, czyli Joe i Dallas to słyszeli. Joe słysząc jak mnie nazwał wytrzeszczył oczy. Chyba zna mnie. Dallas natomiast wzruszyła na to ramionami. - Jasne, że mam. Za ile będziesz? - Zapytał.
-Za 15 minut. - Powiedziałam i się rozłączyłam. - Ja wychodzę.
-Poczekaj ja też już muszę iść, więc pójdę z tobą. - Odezwał się Joe.
-Mi to jest obojętnie. Czekam przy drzwiach. - Poszłam i czekałam, aż Joe ruszy swój tyłek. Pożegnał się z moją siostra i rodzicami i do mnie dołączył. Razem wyszliśmy z domu i poszliśmy w kierunku domu Austina.




C. D. N...





Rozdział jest wyjątkowo baaaaaaardzo długi ;) Mam nadzieję, że się cieszycie! Mam nadzieję, że nie jesteście źli, że mnie długo nie było, ale miałam problemy z internetem.

5 komentarzy:

Ewelina Knoblauch pisze...

Super super super!

Julia Skupień pisze...

Bardzo się cieszę;)

Ewelina Knoblauch pisze...

Sory że zawsze pisze takie krótkie komentarze ale nie lubię się rozpisywać....ale mam nadzieję ze te kilka moich slow cie troszkę motywuje :)

Julia Skupień pisze...

Jasne, że motywuje! Chociaż dłuższymi bym nie pogardziła ;*

Jessica Styles pisze...

Bardzo ciekawe. Niestety nie czytałam od początku, ale nadrobię i wiem, że będę czytała do końca ;)